Czy wyznaczanie celów jest dla każdego? Bo ja chyba jestem już za stary?

input-349355_1920
To pytanie padło na szkoleniu Wyznaczanie i realizacja celów z ust sympatycznego, inteligentnego, dobrze wyglądającego mężczyzny, raczej po sześćdziesiątce. „No bo – kontynuował – swoje w życiu osiągnąłem, kariery już nie zrobię, mam emeryturę, to powiedzmy sobie uczciwie, po co mi to wyznaczanie celów, co ja jeszcze osiągnę?”.

Bingo. Trochę zaskoczenia, trochę wewnętrznej niezgody. Biorąc pod uwagę średnią długość życia, czeka go jeszcze kilka ładnych lat, czego? Jak powiedział, ma co robić; latem ogródek, gdzie zawsze jest coś do zrobienia, poza tym kury, pies, wnuka trzeba wozić do szkoły… Jest co robić. A może tak właśnie ma wyglądać sławiony żywot człowieka poczciwego? A może, jak to ktoś powiedział: Niektórzy umierają w wieku 25 lat, ale nie zostają pochowani do 75 roku życia.
 Wtedy odezwała się jego żona, która razem z nim uczestniczyła w spotkaniu i powiedziała trochę smutno – „oj, co Ty mówisz…” Co sprawia, że ludzie z aktywnych zawodowo, energicznych postaci, stają się w pewnej chwili dryfującymi statkami, żyjącymi pośród nas, uśmiechającymi się, żartującymi, “będącymi obok”, ale tak naprawdę już przygotowującymi się do przejścia na drugą stronę, za ile? 10, 20 lat? Czy mamy pomysł na starość?
Ludzie idą przez życie realizując siebie takimi, jakimi się wymyślili, więc biegnie ono zgodnie z ich oczekiwaniami, nie licząc nieuniknionych zawirowań. Jeżeli ktoś funkcjonuje bez celów, bo nigdy nie pomyślałby, że można inaczej, to pewnie będzie realizował jakiś społeczny model: szkoła, praca, rodzina, emerytura a … społeczeństwo nie oferuje jednej gotowej koncepcji na starość, więc trzeba to zrobić samemu. Ile osób robi to świadomie? Różnie bywa, niektórzy wymyślają siebie na 25 – 30 lat, bo na tyle pozwala im wyobraźnia i doświadczenie, inni na 50, 60, 70 i więcej. A kiedy plan się kończy, zaczyna się … . Czasami bycie dziadkiem, babcią staje się głównym celem i źródłem nowej tożsamości. Może rzeczywiście, dla niektórych za późno już na tworzenie swojego życia, a może … nigdy nie jest za późno!?
I chociaż dobrze jest wymyślić sobie siebie jak najwcześniej, a następnie tylko ten obraz, plan rozwijać, ulepszać, korygować, bo po prostu lepiej wiedzieć, dokąd się zmierza, to chyba nie ma górnego limitu wiekowego dla wyznaczania celów, które nadadzą życiu kierunek, energię i blask.
To nie brak czasu, lecz brak kierunku jest problemem, wszyscy mamy 24 godziny (Zig Ziglar), nawet dziadkowie.
Pytanie do Was: Czy można mieć cele po zakończeniu aktywności zawodowej? Jakie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *